Wierzcie mi lub nie, ale po takiej długiej przerwie bardzo trudno przychodzi człowiekowi coś tutaj napisać. Najchętniej udałabym, że przerwy w ogóle nie było, ale pewnie należy wam się jakieś słowo wyjaśnienia...
Na milczenie złożyło się kilka spraw. Lipiec i sierpień upłynęły mi intensywnie na wolontariacie najpierw w Rosji, później na Ukrainie, gdzie pracowałam z dziećmi ulicy, i które to wyjazdy przyszło mi niestety odchorować. Choróbsko ciągnęło się dosyć długo, odchodziło i wracało, a do tego doszły zawirowania osobiste i rodzinne, więc cisza przedłużyła się jeszcze bardziej... Powoli (tak myślę) staję na nogi i mam nadzieję, że już nie będę znikać w tak niezapowiedziany sposób oraz że w najbliższym czasie uporam się ze wszelkimi zaległościami i zaniedbaniami...
W ramach przepraszania się z papierami, blogiem i wami serwuję scrap na art-piaskownicowe wyzwanie {klik}. Na zdjęciach "moje" dzieci, za którymi bardzo bardzo tęsknię.
/zdjęcia koślawe, wybaczcie/
W pracy wykorzystałam folię tablicową, dzięki czemu journaling może być dowolnie zmieniany. Taki mały eksperyment ;)
Do usłyszenia wkrótce,
Kasia












