środa, 23 listopada 2011

...

Wierzcie mi lub nie, ale po takiej długiej przerwie bardzo trudno przychodzi człowiekowi coś tutaj napisać. Najchętniej udałabym, że przerwy w ogóle nie było, ale pewnie należy wam się jakieś słowo wyjaśnienia...
Na milczenie złożyło się kilka spraw. Lipiec i sierpień upłynęły mi intensywnie na wolontariacie najpierw w Rosji, później na Ukrainie, gdzie pracowałam z dziećmi ulicy, i które to wyjazdy przyszło mi niestety odchorować. Choróbsko ciągnęło się dosyć długo, odchodziło i wracało, a do tego doszły zawirowania osobiste i rodzinne, więc cisza przedłużyła się jeszcze bardziej... Powoli (tak myślę) staję na nogi i mam nadzieję, że już nie będę znikać w tak niezapowiedziany sposób oraz że w najbliższym czasie uporam się ze wszelkimi zaległościami i zaniedbaniami...

W ramach przepraszania się z papierami, blogiem i wami serwuję scrap na art-piaskownicowe wyzwanie {klik}. Na zdjęciach "moje" dzieci, za którymi bardzo bardzo tęsknię.

play
/zdjęcia koślawe, wybaczcie/

W pracy wykorzystałam folię tablicową, dzięki czemu journaling może być dowolnie zmieniany. Taki mały eksperyment ;)

play journaling

Do usłyszenia wkrótce,
Kasia

wtorek, 26 lipca 2011

red velvet cupcakes

Na pierwszym miejscu mojej letniej listy wypieków znalazło się Red Velvet Cake. Zamiast ciasta, powstały jednak babeczki...


Przepis, który wykorzystałam pochodzi z bloga Moje Wypieki. Ciasto zrobiłam z połowy składników, co dało mi 16 regularnej wielkości babeczek. Jeśli mamy do dyspozycji tylko jedną blachę na 12 sztuk, składniki można podzielić na 3. Nie wiem czy to zasługa ciasta, czy piekarnika w nowym mieszkaniu, ale pierwszy raz wszystkie babeczki wyrosły mi tak równo!

Krem zrobiłam z serka Mascarpone i cukru pudru (jedna łyżka na opakowanie 250g), bo akurat ten miałam pod ręką, ale następnym razem na pewno sięgnę po Philadelphię - jestem bardzo ciekawa smaku.


Babeczki były pyszne (najlepsze następnego dnia, gdy dojadałam je na śniadanie ;)), ale niestety kolorem daleko było im do krwistej czerwieni - wyszły raczej bordowe. Dodałam naprawdę dużo barwnika o intensywnym czerwonym kolorze, a mimo to nie przebił się przez brązową barwę, którą ciastu nadało kakao... Następnym razem kakao zostanie więc na półce.

Jeśli ktoś skusi się na pieczenie, to koniecznie pochwalcie się wrażeniami i zdjęciami w komentarzach :)
pozdrawiam!
Kasia


PS Które z polskich ciast poleciłybyście naszym sąsiadom zza wschodniej granicy? :)

niedziela, 24 lipca 2011

9 z 33

9

9/33
Gniazdko poznańskie. Czy sprzedają je też w innych miastach? :)

sobota, 23 lipca 2011

04.06.2011 marzę o....

album

Ten mały albumik powstał na początku czerwca, jednak dopiero w lipcu doczekał się okładki (którą swoją drogą uważam za jego najsłabszy punkt;P). Zrobiłam go pod wpływem chwili, z potrzeby oderwania się od piętrzących się notatek i umieściłam w nim małe marzenia, które akurat wpadły mi do głowy :)

0

1
To już się spełniło :) I chociaż musiałyśmy pożegnać się z moją ulubioną dzielnicą Poznania, to nowe mieszkanie i tak skradło moje serce :) Szczególnie ćwierkające od rana ptaki za oknem, dwa balkony i park w odległości kilku kroków... 

2

3

4

5
Piknik z przyjaciółmi już był ♥ i zdecydowanie wołam o więcej!

6

Wszystkie zdjęcia pochodzą z we♥it.

Pogoda paskudna, więc odbijam sobie w kuchni. Właśnie studzi się druga pozycja z mojej letniej listy wypieków :)
xoxo